Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 739 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Skazany na śmierć

poniedziałek, 25 lutego 2008 22:48



Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com

ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
Skazany na śmierć
Małgorzata P. Bonikowska
Feb 25, 2008    

Rambo jest mieszańcem i wygląda jak pitbul. Jest miłym, kochanym szczeniakiem, który przez osiem miesięcy mieszkania z Gabrielą stał się jej największym przyjacielem. Nigdy nie był sam; otoczony był wielką miłością i dziewczyny i jej chłopaka. W pierwszy dzień Świąt wybiegł przez niedomkniętą furtkę z ogródka Gabrieli. Został schwytany przez pracowników miejskich z wydziału Animal Control i już nigdy nie powrócił do swego domu. Poinformowano ją, że ma być uśpiony.

Nowakowską oskarżono o posiadanie zabronionego prawem psa.

Gabriela powiedziała NIE!

Ta młoda nieśmiała dziewczyna jest pierwszą osobą walczącą o swojego czworonożnego przyjaciela. Inni po prostu odpuszczają i porzucają swoje psy, które są szybko usypiane.

Gabriela może ocalić Rambo tylko jeśli udowodni, że nie jest pitbulem. Prawo w Ontario stanowi, że to właściciel musi udowodnić w sądzie, że jego pies nie jest pitbulem. Teraz Gabriela uzyskała pomoc w postaci prawniczki Anik Morrow, która podjęła się walki. 29 lutego ma odbyć się pierwsza rozprawa w sądzie w Mississaudze.


Prawo

Przyjęta w 2005 roku w Ontario ustawa Bill 132 wprowadziła zmiany do Dog Owners' Liability Act. Poprawka ta została nazwana Public Safety Related to Dogs Statute Law Amendment Act, 2005, i weszła w życie 29 sierpnia 2005 roku.

Stanowi ona, że nie wolno hodować, rozmnażać, importować ani porzucać psów rasy pitbul. Nie wolno ich także szkolić do walki.

Pitbul jest definiowany jako:
pit bull terrier, Staffordshire bull terrier, American Staffordshire terrier, American pit bull terrier lub pies, który ma wygląd i cechy fizyczne w dużej mierze podobne do tych psów.

Szczeniaki urodzone po upływie 90 dni od wejścia w życie ustawy, mają być usypiane.

Jeżeli ktoś miał już wcześniej pitbula, nie musi go uśmiercać. Te psy nazywane są według ustawy "grandfathered" lub "restricted" i mogą być legalnie hodowane. Podobnie jak szczeniaki urodzone nie później niż w ciągu 90 dni od wejścia w życie ustawy, mogą dalej być utrzymywane przy życiu, ale muszą być wykastrowane i wyprowadzane na spacery we wszystkich miejscach publicznych w kagańcu i na smyczy nie dłuższym niż 1,8 m.

W razie złamania prawa, właścicielowi grozi grzywna do 10 tys. dol. (60.000 dol. w przypadku korporacji), do 6 miesięcy pozbawienia wolności i odszkodowanie zasądzone przez sąd wobec ewentualnej ofiary agresji psa.

W zeszłym roku do sądu wpłynął wniosek kwestionujący zgodność z konstytucją tej ustawy. Sąd ją jednak podtrzymał.

Trwa sprawa apelacyjna, którą prowadzi prawnik Clayton Ruby, autorytet i jeden z najbardziej znanych i ciszących się szacunkiem prawników w Kanadzie, stojący na czele Law Society of Upper Canada. Ruby uważa, że ustawa powinna przestać istnieć.


Pomoc

Sprawa Rambo i jego właścicielki została przedstawiona w mediach - wzbudziła oburzenie, protesty, oferty pomocy. Do redakcji "Mississauga News" nadeszło wiele listów.

Carolyn Parrish, radna z okręgu 6 w Mississaudze, osobiście zaangażowała się w sprawę, oburzona istniejącym prawem, i pomaga w walce. Wszak to jej miasto, w którym jest radną, jest odpowiedzialne za egzekwowanie ontaryjskiej ustawy. Pomaga także finansowo. Powinno się karać właścicieli agresywnych psów, a nie same psy, szczególnie z ras, które tylko pozornie są tymi najbardziej niebezpiecznymi, mówi podniesionym głosem.

Parrish i radna Pat Saito (okręg 9) postulują, aby ocalić Rambo i wysłać go do innej prowincji, gdzie prawo nie każe uśmiercać pitbuli. Parrish, która sama ma psa rasy bulldog o imieniu Lady Charlotte, mówi, że Michael Bryant, który pilotował tę ustawę w legislaturze ontaryjskiej, powinien dostać w rękę strzykawkę i niech sam zaaplikuje śmiertelny zastrzyk!

Saito ma także 10-miesięcznego szczeniaka i łatwo może sobie wyobrazić jak by rozpaczał, gdyby zamknięto go w klatce, bez swoich ukochanych właścicieli obok.

Parrish uważa, że nie jest w porządku, że spokojnej, cichej 20-latce nikt nie wytłumaczył, że na wieść o "aresztowaniu" psiaka w Mississaudze, Toronto Humane Society zaoferowało wysłanie Rambo poza granice Ontario, aby ocalić mu życie. Tak już działo się w paru innych przypadkach. Opcja przestała jednak być aktualna, kiedy przeciwko Gabrieli zostały wysunięte oskarżenia.

Teraz kiedy Nowakowska została oskarżona, pies nie może opuścić Mississaugi. I przez cały czas trwania sprawy Rambo będzie musiał pozostawać w odosobnieniu, co dla młodego psiaka, w tym wieku wymagającego socjalizacji poprzez bliski kontakt z właścicielem, miłości i ciepła, jest fatalne. A sprawa może potrwać...

Bitwa jest kosztowna i jak każda sprawa w sądzie, trwa długo. Wiedzą o tym doskonale Marilyn i Willard Cameronowie z Nowej Szkocji, którzy stoczyli taką batalię sądową z władzami Guysborough, gdzie od połowy lat 90. obowiązuje zakaz hodowli pitbuli. Chcieli ocalić swego 16-letniego pupila, mieszańca o imieniu Zeus. Sprawa trwała 20 miesięcy i kosztowała prawie 10.000 dol. (koszty prawnika i weterynarzy). Zakończyła się odaleniem sprawy, ponieważ prokuratorowi nie udało się przekonać sądu, że pies faktycznie zalicza się do zabronionej rasy. Nie istnieją badania krwi, potrafiące dowieść jednoznacznie, że dany pies jest genetycznie psem rasy pitbul.

Sprawą Rambo zainteresowały się organizacje obrony praw zwierząt, m.in. Staffordshire Bull Terrier Club of Canada, które generalnie są przeciwne zakazowi hodowania pitbuli w Ontario.

8-letnia Jazmine Humble, uczennica 3 klasy Cooksville Creek Public School, 3 lata temu została ugryziona przez psa - doznała poważnych obrażeń twarzy i musiała zostać poddana operacji. Był to cocker spaniel. Mimo traumy, teraz sama zorganizowała petycję w obronie Rambo. Zbiera podpisy i zamierza pomóc Garbrieli. Uważa, że to co czeka Rambo, to "morderstwo".

Na naszym polonijnym podwórku sprawą bardzo serdecznie i z wielkim oddaniem zajęła się Małgorzata Zarzycka, która przeczytała o Gabrieli i jej pupilu w "Mississauga News". Wzrastała zawsze z psami - miała doga, pudla, wilczura, a teraz ma ukochaną suczkę Lady, która jest... pitbulem (mieszańcem). "Powiedziałam, że stanę na głowie, żeby pomóc Gabrieli odzyskać psa. Gdyby mnie się to stało... nie wiem, co bym zrobiła."

Małgorzata cytuje statystyki - na 1500 ugryzień w Ontario w 2007 roku, na pierwszym miejscu były wilczury, potem rottweilery, cocker spaniele i golden retrievery. Pitbule są na dalekim miejscu.

Małgorzata zrobiła ulotki, rozwiesiła plakaty i zorganizowała podpisywanie petycji, skierowanej do sędziego i mającej wesprzeć sprawę w sądzie. Jest już na niej około tysiąca podpisów. Małgorzata przyniosła petycję i ustawiła stoisko na Kabaretonie i na spektaklach "Chlip Hop" w Centrum Jana Pawła II, aby dalej zbierać podpisy.

Petycję można też podpisywać w obu księgarniach "Gazety", w obu księgarniach "Pegaza" (na Plazie Wisła i w Starsky), a także e-mailowo, pisząc e-mail ze swoimi danymi pod adres saverambo@yahoo.ca.

Jest też konto, na które wpłacać można pieniądze, które pomogą w sprawie. "Sama Anik Morrow nie bierze prawie nic, ale potrzebne są pieniądze na ekspertyzy weterynarzy, na analizy i badania. I na kaucję, bo jeżeli się uda, Rambo może wyjdzie na czas sprawy na wolność," mówi z wielkim podnieceniem Małgorzata.


Tęsknię i chcę go mieć z powrotem

Gabriela Nowakowska: Nie wiedziałam o zakazie hodowania pitbuli, kiedy go dostałam. Potem dowiedziałam się, że są jakieś ograniczenia.

Małgorzata P. Bonikowska: Dlaczego go pani nie wykastrowała, zgodnie z przepisami?

G.N: Powiedziano, że to za wcześnie, że powinno się poczekać aż będzie miał rok.

M.P.B.: Jaką ma naturę Rambo?

G.N.: Jest bardzo łagodny wobec ludzi, kocha dzieci. To bardzo towarzyski pies.

M.P.B.: Czy słyszała pani o tym, że te psy uważane są za agresywne?

G.N.: To wszystko zależy od tego, jak są wychowywane. Ja go szkoliłam i Rambo był bardzo posłuszny. Nie było z nim żadnych problemów.

M.P.B.: Czy widuje go pani teraz, kiedy jest pod opieką Animal Control?

G.N.: Nie wolno mi go odwiedzać. Dzwonię tam ciągle, pytam. Mówią, że w ciągu dnia Rambo jest w zamkniętym pokoju sam i ma drzwi na zewnątrz, a w nocy jest w klatce. Tęsknię za nim bardzo, a on jest też na pewno bardzo nieszczęśliwy.

M.P.B.: W jaki sposób otrzymała pani kontakt z adwokatem Anik Morrow, która podjęła się prowadzenia tej sprawy?

G.N.: Od Claytona Ruby'ego, który prowadzi apelację, próbując obalić całą ustawę.

M.P.B.: Stworzono konto w TD Bank. Czy jest pomoc?

G.N.: Tak, ludzie bardzo pomagają.

M.P.B.: Na co ma pani nadzieję?

G.N.: Marzę o tym, żeby mi go oddali, jak najszybciej. Żebym go mogła mieć przy sobie dopóki będzie trwała sprawa. I żebyśmy wygrali i żeby Rambo został ze mną.

M.P.B.: A jeśli nie uda się?

G.N.: Nie chcę żeby umarł, więc jeśli nic innego nie uda się zrobić, to żeby wysłali go poza Ontario, gdzie mógłby żyć.


Skazany na śmierć za sam fakt swego istnienia

M.P.B.: Dlaczego podjęła się pani prowadzenia tej sprawy?

Anik Morrow: Mam doświadczenie w tego rodzaju sprawach. W 2004 roku zwrócono się do mnie kiedy miasto Windsor rozważało wprowadzenie zakazu hodowli konkretnych ras psów. Zaangażowana byłam w sprawę konstytucyjnego kwestionowania ontaryjskiej ustawy, współpracując z Claytonem Ruby'm.

M.P.B.: Jakie są argumenty przeciwko ustawie w Ontario?

A.M.: Tego rodzaju akty są chybione, ponieważ nie można skazywać całej rasy z góry. Zamiast tego powinno się koncentrować na zachowaniu konkretnych psów, na psach, które zachowują się agresywnie, niezależnie od rasy. Powinno się wprowadzić ustawę, która dotyczy takich zachowań. W przypadku uchwalonej już ustawy, problem jest także w definicji. Ustawa daje uprawnienia funkcjonariuszom do podjęcia ich własnej decyzji, czy dany pies jest czy nie jest "pitbulem", podczas gdy nie wiadomo dokładnie co to jest "pitbul", skoro jest tak wiele mieszańców i nie wiadomo dokładnie z jakiego się wywodzą źródła. Jeden funkcjonariusz może mieć taką opinię o danym psie, a inny - inną. Jest to więc bardzo nieprecyzyjne, a przecież chodzi o życie zwierząt. Ustawa ponadto powinna się koncentrować na zwierzętach, które dopuściły się ataku, ugryzły, a nie na całej rasie. A nawet w przypadku takich psów nie powinno się ich od razu uśmiercać, lecz dać im szansę przez odpowiednie szkolenie, tresurę.

M.P.B.: Ale wtedy jest już za późno, mówią niektórzy...

A.M.: Ale przecież wszystkie psy w pewnych sytuacjach mogą ugryźć i gryzą. A zatem jedynym wyjściem, używając logiki autorów tej ustawy, byłoby wyeliminowanie wszystkich psów, pozbycie się psów całkowicie. To absurd. To tak jakbyśmy wtrącali ludzi do więzienia zanim popełnią jakieś przestępstwo. Jak możemy wiedzieć, kiedy zrobią coś złego?

M.P.B.: Czy statystyki potwierdzają, że pitbule najczęściej atakują ludzi?

A.M.: W żadnym wypadku. Okazuje się wręcz, że mniejsze psy atakują i gryzą częściej. Rząd mówi, że kiedy ugryzie pitbul, efekty są znacznie poważniejsze niż kiedy zaatakuje człowieka mały pies. Dobrze, ale gryzą i to dotkliwie, także inne duże i średnie psy. I to częściej niż psy, które się określa, przy całej trudności z definicją, jako "pitbule".

M.P.B.: Co wydarzy się w sądzie 29 lutego?

A.M.: To pierwsze, krótkie spotkanie w sądzie. Dostaniemy informacje, które są w posiadaniu władz miasta. Ja sądzę, że miasto może mieć dokumenty, wskazujące na to, że ten pies nie jest pitbulem. Poznamy wszystkie okoliczności incydentu. Moje stanowisko jest takie: pies jest ofiarą zbyt szerokiego zakresu ustawy. Ten pies nie zrobił nic złego, nie ugryzł nikogo, a jest skazany na śmierć za sam fakt swego istnienia. A przecież trwa sprawa apelacyjna. Jeżeli sprawa zakończy się powodzeniem, ocali to życie właśnie dokładnie takich psów jak Rambo. Więc jaki sens jest go teraz uśmiercać?! Powinien zostać wypuszczony, na określonych warunkach, do czasu zakończenia sprawy apelacyjnej. Podatnicy płacą za jego utrzymanie, zajmuje potrzebne dla innych psów miejsce, a przede wszystkim cierpi i on i jego właścicielka.

M.P.B.: Czy są zastrzeżenia co do zachowania władz miejskich, służb Animal Control?

A.M.: Tak, ponieważ właściciele nie otrzymują pełnej informacji o przysługujących im w takich okolicznościach prawach. Mają dwa wyjścia - mogą zrezygnować z psa albo mogą podważać sprawę w sądzie, co jest kosztowne i trwa długo, nawet ponad 6 miesięcy. Większość osób wybiera pierwsze wyjście, ale powinny wiedzieć, że są różne sposoby ocalenia życia zwierzęcia. Na przykład, można przewieźć psa do innej prowincji. Zwykle ludzie tego nie wiedzą. W Mississaudze zbyt często kończy się na zabijaniu zwierząt i nie wiemy nawet, jakie informacje dostali ich właściciele zanim doszło do tego najbardziej drastycznego rozwiązania i ile mieli czasu na zastanowienie. Zamiast tego właściciele są jakby zastraszani. A do tego, po zabraniu psa przez Animal Control w Mississaudze zabrania się właścicielom odwiedzać psa przez cały czas trwania sprawy sądowej. A przecież, jak z każdym procesem sądowym, nikt nie zna końcowego efektu. Jak więc można przesądzać sprawę, bo przecież takim przesądzaniem jest argument używany dla uzasadnienia zakazu kontaktu, że jeżeli właściciel będzie odwiedzał psa, a potem przestanie, to będzie to za dużym stresem dla zwierzęcia. Skąd wiadomo, że sąd nie wyda decyzji, że Rambo nie jest pitbulem i że może wrócić do Gabrieli? Jeżeli tak się stanie, to miesiące braku kontaktu, którego ona tak pragnie, będą miały fatalny wpływ na psa. Inne osoby mogą odwiedzać psa, ale nie ona. Jak można by było użyć takiego argumentu w przypadku dziecka i matki? Że lepiej, żeby matka nie odwiedzała dziecka, bo jeśli przestanie, to będzie to dla dziecka bolesne? To absurd.

M.P.B.: Jest to zatem bitwa w wielkiej wojnie?

A.M.: Pies Gabrieli jest idealnym przykładem grupy psów, które nie powinny podpadać pod tę ustawę. Wojna się już toczy o samą ustawę, a ponieważ czekamy na wyniki apelacji tejże ustawy, nie ma powodu, aby ten pies był uśmiercany. Ponieważ jestem przekonana, że władze miasta mają informacje wskazujące na wątpliwość co do tego, że pies jest pitbulem, nie ma żadnego powodu aby nie został natychmiast wypuszczony na warunkach podobnych do wypuszczenia osoby oskarżonej za kaucją.

M.P. B.: Na jakim etapie jest sprawa apelacyjna i jak długo może jeszcze potrwać?

A.M.: Kolejny ważny etap miał miejsce 5 lutego, a zatem jest ona bardzo zaawansowana. Prawdopodobnie mowa jest o roku, może nieco więcej. W życiu młodego szczeniaka to bardzo długi czas. Takich psów oczekujących na wyrok jest więcej - czekają czasem przez 3-4 lata.

M.P.B.: Co możemy zrobić, żeby pomóc?

A.M.: Gabriela pracuje bardzo ciężko - ma dwie prace, ale jest konto, na które można wpłacać pieniądze. Zachęcam też Państwa do pisania listów do władz miasta Mississauga, w których powinno się protestować przeciwko obecnie stosowanym procedurom. Obecnie urzędnicy Animal Control piszą zawiadomienie do właściciela psa, a potem uśmiercają go bez upewnienia się nawet, że właściciel taki list odebrał. Nie dają właścicielowi czasu na podjęcie kroków. Zbyt wiele psów zostało tak właśnie zabitych. Co ciekawe, Gabriela jest tutaj prawdziwą ofiarą. Nie miała pojęcia, że jej pies jest pitbulem - jest mieszańcem. Dlaczego władze miejskie koncentrują się na takich osobach jak ona, a nie na tym, że rzekomo zabronione psy są hodowane i sprzedawane? To nie jest w porządku, że władze miasta zezwalają na sprzedaż takich psów, a prześladują kupujących. Mówi się, że funkcjonariusze miejscy są szkoleni w rozpoznawaniu pitbuli, ale jak mogą być szkoleni w rozpoznawaniu czegoś co tak naprawdę nie istnieje?

•••

Kiedy parę lat temu syn mojej ukochanej wilczurki, młody i piękny "German shepherd" ugryzł sąsiadkę właścicieli, jego pan, załamany perspektywą uśpienia psa, zadzwonił do mnie, prosząc o radę. Skierowałam go do hodowcy, który prowadzi, ze znakomitymi efektami, korekcyjną tresurę agresywnych i źle ułożonych psów. Apelowałam, żeby walczył o swego psa. Nie udało się. Służby Animal Control w Caledon, które zabrały psa, nigdy nie powiedziały mu, gdzie trzymają jego psa, nie dały się przekonać, że znalazł rozwiązanie, że chce psa zapisać na tresurę. Nie słuchały próśb. Psa nie zobaczył już nigdy...

Było to właśnie wtedy, kiedy ustawa o pitbulach wchodziła w życie, w atmosferze kontrowersji i protestów. Wtedy w lokalnym Humane Society kupiłam sobie czarny podkoszulek z białym napisem "Ban politicians, not dogs".

Żyjemy w kraju, gdzie znęcanie się nad zwierzętami jest tak samo karane jak znęcanie się nad ludźmi. A jednak... Jak łatwo zabija się bezbronne czworonogi, które poza smutnymi oczami nie mają innych sposobów na przekazanie bezwzględnym urzędnikom, że tęsknią za swoim posłaniem, miską i dotykiem i zapachem SWEGO PANA i że nie chcą umierać...

•••

Konto Gabrieli Nowakowskiej:
TD Canada Trust Branch na Dundas St. E w Mississaudze
Transit number - 13402.
The institution number for TD Canada Trust - 004.
Numer konta - 6273559.
Wpłat można dokonywać w każdym oddziale TD Canada Trust podając nazwę konta "Gabriela Nowakowska In Trust"

Adres do podpisania petycji:
saverambo@yahoo.ca

Adres do listów protestacyjnych:
City of Mississauga
300 City Centre Drive
Mississauga, ON
L5B 3C1
Fax: 905-615-4081
Tel.: 905-896-5000

Czekamy na listy:
mbonikowska@gazetagazeta.com



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Standard

niedziela, 24 lutego 2008 23:32
   
    Przeglądając prasę z ostatnich kilku dni z wielkim zdumieniem i niedowierzaniem śledziłam rozporządzenia mające ułatwiać życie mieszkańcom Ontario.
Jakże odmienne są one od tych z którymi jeszcze nie tak dawno sama się borykałam.
Do rzeczy. Oto przykłady.
Miejscowa prasa donosi, że w wielu domach opieki po kontrolach stwierdzono fatalne warunki. Pomyślałam, że to pewnie będzie tak jak w reportażu z Polski o domach opieki, o głodujących staruszkach i cwaniakach nabijających swoje portfele.
Okazało się, że to chodzi o niewłaściwy standard, że za mało jest zatrudnionych pracowników.
A teraz uwaga! Każdy mieszkaniec takiego domu powinien średnio otrzymać 3,5 godziny opieki. Łatwo można wyliczyć potrzebną ilość zatrudnionych. I co dalej? No właśnie dalej to pracownicy domów opieki zorganizowali akcje protestacyjne przed biurami urzędników.
A teraz inna sprawa.
Kolejne zmiany zapowiedział premier Ontario. Dotyczą one przeznaczenia dodatkowych 40 mln dolarów na zatrudnienie 160 dodatkowych pracowników w bibliotekach szkół podstawowych. Uzasadnienie jest proste. Dzieci mają więcej czytać bo jest im to potrzebne dla prawidłowego rozwoju. A jak to zrobić? Jakie to proste- zwiększyć liczbę pracowników odpowiedzialnych za prowadzenie bibliotek szkół podstawowych.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Drzewo genealogiczne". Maria Pawlikowska- Jasnorzewska

środa, 20 lutego 2008 15:49

Wiem, żeś ojczyzną moją, o morze prześliczne!
Jak krew mi własna szumi twoja głąb trawiasta.
Moje drzewo genealogiczne
koralem z dna twojego tajemnie wyrasta.

Mój srebrnołuski ogon rozdzielono cięciem-
w słońcu ogniem zawrzałam i ginę z pragnienia.
Boli mnie kontakt z ziemią, najlżejsze stąpnięcie,
jak wodnicę niemowę z bajki Andresena.

Dlatego silna fala porywa mnie każda,
dlatego pragnę głębi, powagi, swobody-
A na wieczną pamiątkę rodzinnegp gniazda
z oczu płyną mi strugi słonej morskiej wody.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Rachunek dla dorosłego". Jan Twardowski

poniedziałek, 18 lutego 2008 19:18

Jak daleko odszedłeś
od prostego kubka z jednym uchem
od starego stołu ze zwykłą ceratą
od wzruszenia nie na niby
od sensu
od podziwu nad światem
od tego co nagie a nie rozebrane
od tego co wielkie nie tylko z daleka ale i z bliska
od tajemnicy wykładanej na talerz
od matki ktora patrzała w oczy żebyś nie kłamał
od pacierza
od Polski z raną

ty stary koniu

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Family Day

poniedziałek, 18 lutego 2008 18:25



    Premier Ontario- Dalton Mc Guinty w jesieni 2007 roku ogłosił nowy wolny dzień od pracy.
Po raz pierwszy w historii Ontario mamy Family Day, który w tym roku przypada właśnie dzisiaj czyli 18 lutego.



Nie ma nic cenniejszego od czasu spędzonego z rodziną. Coraz trudniej jest go wygospodarować w nadmiarze codziennej pracy i obowiązków. Dlatego od teraz co trzeci poniedziałek lutego będzie wolnym dniem od pracy i obchodzonym jak Family Day.
Dodanie Dnia Rodziny do kalendarza da pracownikom i ich rodzinom w sumie 9 świąt wolnych od pracy.
Premier w swoim jesiennym wystąpieniu powiedział, że żyjemy w jednej z najlepszych prowincji jednego z najlepszych krajów świata. Podkreślił, że dokonaliśmy wielkiego postępu i mamy jeszcze wiele do zrobienia przez kolejne lata.
Będziemy szli do przodu, a to oznacza, że rząd musi pracować ciężko, troszczyć się i marzyć tak jak ludzie których reprezentuje.





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

środa, 18 października 2017

Licznik odwiedzin:  40 357  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

O mnie

Pewnie gnałabym w pośpiechu przed siebie gdyby nie Pan Bóg, który zagroził mi zerwaniem kontraktu....
Zmienilam priorytety. Najważniejszym stało się zdrowie...
Wykorzystałam tę jedną, jedyną szansę i urodziłam się na nowo.....

O moim bloogu

Warto pokochać życie. Warto postawić na miłość. Warto zadbać o każdą gałązkę kobiecości.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 40357

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Facet