Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 232 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

wspomnienia

niedziela, 12 lutego 2012 5:58

Czas na wakacyjne wspomnienia po prawie półrocznej nieobecności na bloogu.

Powodem nieplanowanych podróży  po obu stronach oceanu było poważne zachorowanie mojego męża. Jednak dzięki fachowej pomocy medycznej zaprzyjaźnionego doktora proces leczenia zakończył  się szczęśliwie i mam nadzieję, że bezpowrotnie. Warto  zadbać o zdrowie i wykonywać profilaktyczne badania, zanim pojawią się pierwsze objawy choroby nowotworowej. Czasem wystarczy proste badanie usg by wykryć np nowotwór nerki w początkowym stadium. Wczesne wykrycie raka daje nam szansę całkowitego wyleczenia.

Dlatego dopiero teraz mogę zająć się układaniem zdjęc także tych z wakacji, a powstałe prezentacje umieścic na bloogu.

Zacznę od wycieczki do Ottawy, Montrealu i Quebec City.

 

 

OTTAWA CZĘŚĆ 1


 

 

 

OTTAWA PARLAMENT CZĘŚĆ 2


 

 

 

 

Z OTTAWY DO MONTREALU CZĘŚĆ 3


 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Starsi-tęsknią.Młodzi-uciekają

czwartek, 21 lipca 2011 4:03

 

 

19 lip 2011

Opowiadania z „Braniewnika” drukowaliśmy w IKACIE Gazecie Braniewskiej. Teraz chętnie sięgnę po „Braniewnik”-książkę — choć wiele opisanych w nich miejsc wygląda już zupełnie inaczej. Fot. Archiwum IKAT Gazeta Braniewska

Czy można tęsknić za Braniewem? Nawet wtedy, gdy spędziło się tu zaledwie kilka chwil z najwcześniejszych miesięcy swojego dzieciństwa? Waldemar Kontewicz, autor „Braniewnika” pokazuje, że można.

Nie jest to tęsknota rozdzierająca duszę. Autor „Braniewnika” nie wyje z rozpaczy. Lecz pisze o rzeczach, które choć nostalgiczne, są też ciepłe i raczej radosne. To wspomnienia miejsc w Braniewie i w okolicach miasta, które albo już nie istnieją, albo bardzo zmieniły się. To opowieść o ludziach, których już nie ma. Którzy odeszli.

Pamiętam, jak na jesieni w 2009 r. wyszukiwałem w Internecie informacji, które dotyczyłyby Braniewa. Przypadkowo natrafiłem na stronę Parnas.pl, na której znalazłem opowiadania Kontewicza.

Fabuła opowiadań, świat w nich zawarty, słowa i ludzie były zupełnie obce od tego, co znam. Może dlatego właśnie tak bardzo mnie zaciekawiły? I zainspirowały do tego, żeby skontaktować się z autorem. Co nie było wcale proste. Dopiero dzięki portalowi społecznościowemu i wiadomości wysłanej do córki pana Waldemara udało mi się wymienić pierwszym mailem. I otrzymać zgodę na przedruk opowiadań w IKACIE Gazecie Braniewskiej.

Wiedziałem, że niewielu naszych młodych Czytelników zainteresuje się światem Kontewicza. Za to miałem kilka sygnałów od osób starszych. One znały i pamiętały ruiny miasta, panujące wówczas zapachy i żyjących przed ponad pół wiekiem ludzi.

„Braniewnik” pokazuje, jak rodzą się legendy. Sam autor przyznaje przecież, że nie wszystko jest prawdziwe. Bo czyż nie taki jest właśnie świat dzieciństwa? Pełen marzeń i fantazji, które po latach zawsze są dobre i szczęśliwe.
..?

O „Braniewniku” przeczytacie także na portalu braniewiak.pl — ZOBACZ: „Braniewnik” — podróż do czasów dzieciństwa, wśród ruin Braniewa

 

Okładka książki:

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O "Braniewniku" Wojciech Andrearczyk-GazetaBraniewska

wtorek, 19 lipca 2011 17:07

„Braniewnik” — podróż do czasów dzieciństwa, wśród ruin Braniewa

2011-07-19 12:20:21 (ost. akt: 2011-07-19 12:19:36)

Cieszy mnie, że „Braniewnik” stał się „widzialny”. To było moje marzenie — tak o swojej książce mówi Waldemar Kontewicz, braniewianin, którego losy rzuciły do Toronto w Kanadzie. „Braniewnik” można kupić w punkcie Informacji Turystycznej.

"Braniewnik" to cykl opowiadań. To nostalgiczna podróż w czasy dzieciństwa. Czasy, które pozostały jedynie we wspomnieniach

"Braniewnik" to cykl opowiadań. To nostalgiczna podróż w czasy dzieciństwa. Czasy, które pozostały jedynie we wspomnieniach

Autor: www.mamiko.pl

Waldemara Kontewicza i jego opowiadania (które składają się na „Braniewnik”) odkryłem zupełnie przypadkowo — podczas „surfowania” po sieci i wyszukiwania regionalnych informacji. To było w listopadzie 2009 r. Wymieniłem z autorem kilka maili i uzyskałem jego zgodę na przedruk opowiadań w IKACIE Gazecie Braniewskiej.

W ten sposób „Braniewnik” dotarł do szerszej społeczności z Braniewa i okolic. Z rozmów z Czytelnikami (zwłaszcza ze starszymi) wiem, że dzięki nostalgicznym opowiadaniom wracali do czasów swojego dzieciństwa. Bo „Braniewnik” to właśnie taka podróż w lata minione. Sielskie, choć spędzane wśród ruin zburzonego Braniewa.

— „Braniewnik” jest próbą oddania metafizyki miejsca i czasu, których doświadczałem prawie pół wieku temu — mówi Kontewicz. — To einsteinowska podróż w czasie, zrelatywizowana poetyką uczuć. To w końcu licencia poetica w doborze bohaterów, akcji i środków lokomocji. Wszystkie osoby występujące w tym almanachu są prawdziwe, półprawdziwe lub wymarzone...

Cztery wpisy z „Braniewnika” ukazały się w „Twórczości”, jeden w „Migotaniach” gdańskich, kilka innych rozproszonych jest w Internecie. Poezja i proza Kontewicza została opublikowana w paryskiej „Kulturze”, „Więzi”, „Polityce”, „Przeglądzie Polskim” oraz innych polskich i polonijnych pismach.

Od początku pan Waldemar mówił, że jego wielkim marzeniem jest wydanie „Braniewnika” w edycji książkowej, okraszonej zdjęciami Braniewa przedwojennego, tuż-powojenngo i obecnego. Jak widać — marzenia spełniają się.

Można kupić:
„Braniewnik” można kupić w Punkcie Informacji Turystycznej przy ul. Katedralnej 7 w Braniewie.
Cena: 20 złotych.


Przeczytaj w Internecie:

Niektóre opowiadania z „Braniewnika” można przeczytać na stronie Parnas.pl

Informacje o „Braniewniku” znajdziesz również na blogu krasa.bloog.pl

Recenzję książki można przeczytać także na blogu Z lektur prowincjonalnej nauczycielki


Waldemar Kontewicz — o sobie samym:

Waldemar Kontewicz

Waldemar Kontewicz, autor „Braniewnika”

Urodziłem się 6 lat po zakończeniu II Wojny Światowej — największej tragedii w dziejach ludzkości. Polityczno-migracyjny przypadek zrządził, że cała polska Wileńszczyzna, do której tak chętnie siebie przypisuję, „przeniosła” się na Warmię i, między innymi, do Braniewa. Moja metryka urodzenia wystukana gotycką czcionką na niemieckiej maszynie, miała trzy kalki: polską, pruską i wileńską.
Braniewo — Braunsberg — Troki to są moje miejsca urodzenia i pochodzenia. Zarówno te fizyczne, jak też i te kulturowe, geograficzne, metafizyczne. W Braniewie nie zdążyłem ukończyć nawet jednego roku życia, kiedy mojego ojca — oficera Wojska Polskiego — wygnano na południe Polski, by „zwalczał bandy” i „nieprawomyślnych”. Ojciec zajmował się kwatermistrzostwem, więc z „bandami” nie miał okazji wojować. Wolał żołnierski niż bitewny kocioł. To był jego instynkt samozachowawczy, który wędrował razem z nim.
Nowy Sącz był moją następną kalką życia. Sporo się w niej odbiło. Przede wszystkim młodość i szkoły średnie. No i epizod z Łemkami pośród, których pracowałem cały rok, tuż po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w 1972 roku.
Mniejszości narodowe były moją mantrą egzystencjonalną, bo przeniosłem się do serca Kurpi, by tam pokazywać genialność Kopernika, Galileusza i Kartezjusza. Puszcza Kurpiowska przez dziesięć lat była dla mnie oazą pokoju, miłości i wiedzy. Ukończyłem WSP w Olsztynie, wydział fizyki. I, jak wnioskuję, nie mogło być inaczej. No bo jak można połączyć mądrość fromborskiego zakonnika, cuda Ostrej Bramy, poetckie Opitołoki czy też Krytykę Czystego Rozumu niż poprzez studiowanie w Zamku, wokół którego kiedyś kręciło się średniowieczne universum. Wtedy tego nie czułem. Dzisiaj wiem, że to zjawiska transcendentalne.
W 1986 roku „wyjechałem” do Kanady, bo w Polsce zrobiło mi się ciasno. Ponieważ potrafię uczyć przedmiotów przyrodniczych, postanowiłem zostać nauczycielem również w Kanadzie. Od ponad dwudziestu lat wykładam w szkole średniej matematykę, oraz uczę się czytać z piszących, mówiących, płaczących, milczących, różnonarodowych, kolorowych, rasowych kalk.
Kanada jest dobrodziejstwem świata, pozwalającym zaufać rodzajowi ludzkiemu. To moja Itaka, w której odnalazłem „Braniewnik”.


Wojciech Andrearczyk

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Braniewnik

poniedziałek, 04 lipca 2011 5:35

 

Dzisiaj coś bardzo osobistego, coś bardzo bliskiego......

 

 

Marta Fox na swoim blogu napisała:

Braniewnik, czyli modlitwy do krainy dzieciństwa

„Braniewo kładło się spać, przykryte grudniowym śniegiem. Odgłosy ostatnich kroków zamykano na klucz. Pełnią życia tętniło tylko Radio Wolna Europa i piekarnia w suterenie. Chlebowe imperium czekało na mnie z wieczorną baśnią. Zaraz po otwarciu dębowych drzwi z inkrustowanym napisem „Brot”, buchnął na mnie żar z chlebowego pieca. W słyszalnym półmroku kieratowymi żarnami kręcił silny jak tur Wojtek, miejscowy dzwonniczy i przybłęda przygarnięty przez burmistrza z Wilna. Ziarno do ręcznego kieratu podsypywał drewnianą łopatą szewc z Lwowa, a worki na mąkę podwiązywał inwalida z białoruskich Serebryszczów”.

To fragment „Braniewnika” Waldemara Kontewicza, którego nie można przeczytać jednym tchem. Nie można, bo nie warto. Trzeba go smakować, codziennie jeden krótki rozdział. I tak przez 42 dni, a potem od początku. A potem raz jeszcze, wybiórczo, by poczuć zapach fraz, zwrotów, zanurzyć się w klimatach opowieści budowanych ze strzępów wspomnień i zapamiętanych historii. Jest się w czym zanurzać.

Aleksander Jurewicz na swoją Lidę, Waldemar Kontewicz – Braniewo, krainę dzieciństwa. „Braniewnik” to przesiedleńcza, mitologizująca opowieść o ukochanych miejscach i ludziach. To poetycka kontemplacja tajemnic biografii i losu, opowiedziana barokowym językiem, przywołującym zapomniane słowa i nostalgiczne klimaty.

Kontewicz o nikim i niczym nie pisze wprost.

Każdą opowieść zamienia w przypowieść. Czy to o stryju Izydorze, babci Helenie, szewcu Bonifacym, czy mecenasie Bonawenturze. Nawet wówczas, kiedy mówi niby o zwykłych rzeczach (Zbuki, Lody, Bogracz, Prysznic, Kindziuk…), nadaje im wymiar metafizyczny. Pod piórem Kontewicza nawet opowieść o krawcu Józefie zamienia się w historię powstawania świata: „Krawiec Józef mówił mi, że z patrzenia, jak szyją się ubrania, można nauczyć się powstawania świata: najpierw jest miara, później przycinanie materiału, na końcu stębnowanie, plisowanie, szycie, prasowanie. Dwa bezręczne manekiny straszyły swym kalectwem, tak jakby przymiarka albo stębnowanie nie udały się Twórcy”.

Niezmienna i bezpretensjonalna pozostaje tylko ciekawość chłopca, który z ufnością zwiedza świat, chłonie jego barwy, zapamiętuje szczegóły. Jakby już wtedy wiedział, że po latach opowie o nich, wzbogacając je doświadczeniem swojego dorosłego życia.

Autor (rocznik 1951) to „braniewianin z urodzenia, sądeczanin z woli ojca, torontończyk z wyboru od 25 lat”, jak pisze o sobie. W latach 70-tych był nauczycielem w Bieszczadach i na Kurpiach, aktualnie uczy matematyki w kanadyjskiej szkole średniej. Poza tym pisze wiersze, opowiadania i tłumaczy poezję anglojęzyczną ( druk: Więź, Polityka, Twórczość, paryska Kultura, Nowa Okolica Poetów, Migotania, przejaśnienia).

Książka wydana została w wydawnictwie Mamiko. Dla koneserów.

 

 

Prezentację zrobiłam jakiś czas temu

a opowiadania nie leżą już w szufladzie; w domu pachnie świeżą farbą drukarską "Braniewnika"

  Czyta autor / mój mąż /


 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Royal Botanical Gardens

środa, 22 czerwca 2011 4:58

 

 

ROYAL BOTANICAL GARDENS

MAJ 2011


 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  39 785  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Pewnie gnałabym w pośpiechu przed siebie gdyby nie Pan Bóg, który zagroził mi zerwaniem kontraktu....
Zmienilam priorytety. Najważniejszym stało się zdrowie...
Wykorzystałam tę jedną, jedyną szansę i urodziłam się na nowo.....

O moim bloogu

Warto pokochać życie. Warto postawić na miłość. Warto zadbać o każdą gałązkę kobiecości.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 39785

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl